Subskrybuj
fot. Ullstein/Getty
Poetka, artystka wideo, dr hab. w specjalności botanika. Autorka tomów Atomy, minimum, uhonorowanego Nagrodą Kościelskich w roku 2017 oraz Piach, a także nagrodzonego Nagrodą Literacką Gdynia zbioru esejów Patyki, badyle. Jej film Metamorphosis of Plants...

O skrzydlatych i czworonożnych męczennikach wojny

Za każdym razem kiedy patrzę na rachunki podsumowujące liczbę ofiar jakiejś wojny, bitwy, ujawniające ich wartość metryczną, to przyjmuję je zwyczajnie, z niepokojącą, chłodną rzeczowością. Nie płaczę, patrząc na te liczby, raczej pomyślę, zasadzę w głowie wyobrażenie, ale smucić się będę wystarczająco płytko, by dalej zupełnie normalnie żyć

Tak jak w zdaniu opisującym kalkulację strat żołnierzy podczas bitwy pod Verdun: według jednych źródeł zginęło tam prawie 700 tys. żołnierzy, a według innych liczba ta była jednak bliżej 800 tys. martwych. W pewnym sensie nie widzę w tym różnicy. W języku naukowych książek historycznych panuje bowiem niezbędny i nieznośnie profesjonalny dystans, taki jaki był na twarzach generałów przesuwających na makiecie frontu małe klocki oddziałów, a większe – dywizji. 100 czy 200 tys. są liczbami tak ogromnymi, że aż niewyobrażalnymi dla kogoś, dla kogo jedna zabita w wojnie osoba to już za dużo. A jak to przeżywać i co myśleć, gdy będzie to dotyczyło nie ludzi, ale zwierząt albo inaczej: naszych niewinnych przyjaciół? Czy w ogóle stać nas będzie na coś więcej, kiedy nie umiemy płakać, myśląc o ludziach?

 

Wspomnienia wojnyRozmawiałam niedawno z ponad 80-letnim człowiekiem, który jako dziecko przeżył sowiecki nalot i atak na ludność cywilną pod Wołominem. Szli drogą, szły też konie, psy i kury, nagle samolot zniżył się i zaczął do wszystkich strzelać. Pocisk odciął koniowi głowę. Jego kadłub…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Lekcje Baumana