Subskrybuj
(fot. satya deep / Unsplash)
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Jedna drobna zmiana…

Człowiek jest częścią świata przyrody, a nie tworem na specjalnych prawach, który może go urządzać po swojemu, nie zważając na konsekwencje.

„Moi dawni przyjaciele” – powiedziała Pani kiedyś, wspominając wizytę w Pilicy niedaleko Zawiercia, gdzie w pałacu Arkuszewskich, spowinowaconych z Pani rodziną, spędziła jako dziecko ostatnie miesiące wojny. Spodziewałam się wspomnień o ludziach, usłyszałam czułe słowa na temat drzew.

Tak uważam – drzewa to przyjaciele. W przypałacowym parku był potężny buk o ciemnoczerwonych liściach, którego pień z trudem obejmowało kilka osób. Podobnie jak inne dzieci mieszkające w pałacu, miałam swój konar – to było nasze schronienie. Nie tylko przed złymi doświadczeniami lat wojny. Tych miałam już wówczas za sobą niemało: rozłąka z ojcem we wrześniu 1939 r., okupacja, a później powstanie w Warszawie, wywózka do obozu w Niemczech. Buk był jednak wytchnieniem także na czas po jakiejś dziecięcej kłótni, kiedy wchodziło się na jeden z jego rozłożystych konarów, by bez konieczności patrzenia na innych po prostu być z drzewem, które jest przyjazne. Kiedy po siedmiu dekadach pojawiłam się przy nim ponownie, stał prawie niezmieniony (stare drzewa nie rosną już znacząco, raczej trwają, a buki są długowieczne i odporne na szkodniki). Bez trudu odnalazłam też w zaniedbanym Górnym Ogrodzie inne bliskie mi w tamtym czasie drzewo – potężną miodonośną lipę.

To cud, że nikt nie zdołał przerobić Pani przyjaciół na deski.

Może dlatego że stare drewno bywa nierówne, z sękami, trudno je wykorzystać z zyskiem. Choć nie było to wykluczone, bo pałac w Pilicy znacjonalizowano, a rodzinę wysiedlono.

Ma Pani jeszcze jasiek, który wręczyła Pani pokojówka przed wyjazdem?„Biedne dziecko, nic ci nie dali…” – usłyszałam od niej. Poduszka, którą żartem nazywam…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dlaczego rośliny powinny mieć prawa?