Pewnego dnia myśliwy wybrał się na polowanie. Chciał upolować pekari. Został jednak przez nie złapany i uprowadzony do jamy pod ziemią, do miejsca, w którym „żyje trzęsienie”, w języku Indian Shawi zwane Uhkua. Szaman wziął ayahuasca i zobaczył, że myśliwy żyje. Widział też, że w miejscu, w którym przebywa mężczyzna, jest bardzo ciemno, panuje tam noc. W tym czasie na ziemi był zawsze dzień.
Mężczyźni i kobiety nie mogli odpoczywać ani spać. Nie mogli się też rozmnażać, ponieważ muchy, które również były ludźmi, chodziły wokół kopulującej pary i wypijały nasienie. Dwóch wysłanych przez szamana Shawi poszło prosić Uhkua o noc.
Razem z budzącym się raz w roku Uhkua mieszkały pekari i inne zwierzęta. Wiewiórka pomogła posłańcom obudzić Uhkua, zrywając owoc macambo, który spadł na ziemię i narobił hałasu. Ludzie otrzymali noc w szczelnie zamkniętym pudełku. Gdy wracali, otworzyli je, a wtedy wyleciały z niego dwie cykady: jedna była świtem, a druga zmierzchem. Potem słońce opadło z nieba i schowało się za wzgórzami, w ziemi. Z miejsca, z którego wyszli posłańcy, wyszła też noc i okryła ziemię nieprzeniknioną ciemnością. Ludzie wystraszyli się, lecz wytrwali do rana. Wówczas ci dwaj, którzy przynieśli noc, opowiedzieli, co im się przydarzyło. Teraz mamy więc dzień i noc, których kiedyś nie było. Historię tę przekazał Nawhiri Chanchari Pizuri Indianin Shawi (Chayahuita) z peruwiańskiej Amazonii*. Podobnie jak bohaterowie wielu innych amazońskich mitów, również wszystkie postacie pojawiające się w tej opowieści są ludźmi. Zarówno bowiem zwierzęta, rośliny, jak i wiele innych bytów na początku czasów byli ludźmi – i pozostali nimi nadal. Stało się jednak coś, co zaburzyło wzajemne postrzeganie. Jakieś dramatyczne wydarzenie, amazońska wieża Babel, spowodowało, że ludzie przestali podzielać tę samą perspektywę i teraz jedni drugich widzą jako zwierzęta, rośliny, czy np. błyskawice, choć sami siebie nadal postrzegają jako ludzi. Tak – w dużym uproszczeniu – interpretuje świat…