Subskrybuj
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.

Ćwiczenia immunologiczne. Wokół książki Petera Sloterdijka

Jeśli Sloterdijk próbuje rozprawić się z „widmem religii” (z tezami, jakoby po epoce triumfu rozumu i sceptycyzmu wobec metafizyki następował obecnie ponownie wzrost wiary i swoisty <i>revanche du Dieu</i>), to dokładnie w tym sensie, że przekonuje on, iż to, co powraca, nie ma wcale charakteru religijnego i nie wynika z głodu transcendencji. Wręcz przeciwnie, w rzekomym powrocie religii nie chodzi o zaspokojenie potrzeby spotkania z Absolutem, ale o rytualny system uodparniający, który pozwoli dezaktywować lub co najmniej wyciszyć niepewność ludzkiej egzystencji.

Co chce nam zaproponować niemiecki filozof w książce pod – nie ukrywajmy – dziwnie jak na filozofię brzmiącym tytułem? Czy jest to poważny zbiór filozoficznych refleksji nad dobrym życiem czy też kolejne, po propozycji wywrócenia do góry nogami systemu podatkowego (Rewolucja dającej ręki), kontrowersyjne wystąpienie niemieckiego myśliciela? Bez silenia się na zbędną oryginalność odpowiedzieć można, że w przypadku Musisz życie swe odmienić mamy do czynienia z dziełem wielowarstwowym i choć z jego licznych wątków nie sposób właściwie zdać sprawy, to stwierdzić można, że bezspornie w każdym z nich na pierwszy plan wybija się perspektywa etyczna. To właśnie projekt współczesnej etyki czy też, jak sformułował to explicite sam autor, projekt etyki bez religii jest naczelnym tematem omawianej tu książki: namysł nad tym, kiedy człowiek staje się tym, czym być powinien – kiedy staje się on, najkrócej mówiąc, prawdziwie sobą (jak tłumaczył znaczenie greckiego terminu ethos Heidegger).

Zwierzę naznaczone brakiem Ethos człowieka nie wiąże się jednak dla Sloterdijka z żadną konkretnie określoną uprzednio…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nazywaj rzeczy po imieniu