Subskrybuj
Absolwent politologii na UJ, b. pracownik Ambasady RP w Kuala Lumpur. W „Znaku” publikował m.in. reportaże z Azji Południowo-Wschodniej. Kazachstan odwiedził we wrześniu 2017 r.

Amok

„Amok” to jedyne w języku polskim słowo pochodzące z języka bahasa. Ciekawe, że gdy niemal we wszystkich państwach regionu dochodzi ostatnio do wybuchu publicznego niezadowolenia, kraj, którego kultura wzbogaciła zarówno naszą, jak i angielską mowę wyrazem odnotowanym już przez Jamesa Cooka, cieszy się – nawet biorąc pod uwagę zamieszanie z zaginionym samolotem – spokojem i stabilnością. Coraz więcej jednak pojawia się głosów, że prędzej czy później dojdzie w Malezji do historycznej zmiany.

Sierpień 2013 r. Na ulice Manili i innych filipińskich miast wychodzi w sumie ponad milion mieszkańców (co dziesiąty Filipińczyk). Zakrywając świńskimi maskami twarze, domagają się ukrócenia w państwie korupcji, która przeżera zarówno władze lokalne, jak i centralne. Ich oburzenie jest zresztą zupełnie zrozumiałe, biorąc pod uwagę kwotę, jaką zdefraudowała pewna pani senator w kraju, w którym – pomimo największego w ostatnim czasie Azji Południowo-Wschodniej wzrostu gospodarczego – ponad jedna czwarta ludzi żyje w biedzie. Na początku stycznia wielka fala protestów przetoczyła się przez Kambodżę, na czele której stoi niezniszczalny Hun Sen, premier, który 14 stycznia 2014 r. świętował rozpoczęcie 29. roku swoich rządów. Kolejne zamieszanie w Tajlandii, gdzie zamach stanu jest swoistą tradycją polityczną, nikogo nie zdziwił, w przeciwieństwie do tego, co wydarzyło się w Singapurze. W Mieście Lwa po raz pierwszy od wieków doszło w grudniu 2013 r. do zamieszek wywołanych przez sfrustrowanych Indusów, niezadowolonych z warunków, w jakich przyszło im żyć w kraju, który zajmuje przecież trzecie miejsce na liście państw o najwyższym dochodzie per capita. Tymczasem w Malezji najważniejszymi wiadomościami w głównych mediach ostatnich miesięcy – rzecz jasna, do czasu zaginięcia samolotu linii Malaysia Airlines – były walka o przywództwo wśród przedstawicieli chińskiej opozycji oraz powódź na południu kraju. Oczywiście w Laosie, Birmie czy Wietnamie nie działo się wiele, ale to Malezja ma ambitny plan, by do 2020 r. dołączyć do krajów rozwiniętych. Ma przeszło 30 mln mieszkańców, wielkie plany infrastrukturalne, najlepsze drogi w regionie, jej przywódcy kreślą wieloletnie wizje i strategie i robią wszystko, by dopiąć swego.

Piękni Holendrzy, brzydcy Brytyjczycy „No, ale przyznasz, że jest…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wyobrazić sobie Boga dzisiaj