Subskrybuj

Wiara w dobie kryzysu

Tak silna i oczywista, że aż niewidzialna wiara w pieniądz, gospodarkę i ekonomię zachwiała się mocno w posadach. Padła też wiara w zbawienne skutki nieuchronnego rzekomo procesu globalizacji. Padła – a raczej ujawniła, że jest wiarą właśnie, a nie koniecznością dziejową, duktem której zmierzać musimy ku naszej wspólnej przyszłości.

Kryzys, którego świadkami i ofiarami jesteśmy od kilku lat, zachwiał podstawami naszego ziemskiego bytowania. Dotknął on przede wszystkim cywilizacji Zachodu, jest zresztą swoistym jej „produktem”, rezultatem jej chlubnych sukcesów i niechlubnych zaniedbań. Ponieważ jednak nastąpiło to w fazie dziejowej określanej krótko mianem „globalizacji”, nie mogło pozostać bez wpływu na resztę świata. Co więcej, kryzys nie ogranicza się jedynie do spraw „ziemskich”. Zachwiał on podstawami wiary człowieka współczesnego w różnych jej przejawach, i z tego także powodu śmiało można go nazwać globalnym. Chodzi tu, oczywiście, o specyficzną wiarę świecką, chociaż w konsekwencjach wstrząs ten nie pozostaje bez wpływu na stan wiary w potocznym tego słowa znaczeniu, a więc – wiary religijnej.

Armia wierzących potrzebującychZacznijmy jednak od tej pierwszej. W obszarze cywilizacyjnym Zachodu ukształtowały się trzy odrębne systemy uzurpujące sobie prawo do orzekania o prawdach naszego życia powszedniego, jak też prawdach procesu dziejowego. Systemy te to: nauka, ekonomia i ideologia liberalna. Pomijam tu religię, która jest, co prawda, nadal systemem żywym, ale znajdującym się w wyraźnej defensywie. W walce o ludzkie umysły, postawy, cele i działania zwycięskie są systemy odwołujące się do ziemskich, „praktycznych” wartości, a więc nauka, ekonomia, polityka. Wszystkie one mają aspiracje uniwersalistyczne i w znacznym stopniu takie są. Przekraczają granice etniczne, religijne, cywilizacyjne, obejmują zasięgiem swych oddziaływań cały świat. U źródeł tych systemów stoją akty wiary, ale nie mają one nic wspólnego z postawą religijną, prócz samego pojęcia „wiary” definiowanego jako przeświadczenie żywione przy niepełnych danych i niemożności ich weryfikacji. Wiara w tym przypadku faktycznie jest wiarą w „ekspertów” – naukowców, ekonomistów, polityków, w ich mądrość i kompetencje. Bezpośrednie dane dla przeciętnego obywatela są praktycznie niedostępne. Musiałby on sam zostać ekspertem, a do tego potrzebne są odpowiednie predyspozycje i lata strawione na poznawaniu eksperckiego warsztatu, na co stać nielicznych. Tak rozumiane systemy charakteryzuje autopojetyczność, czyli zdolność do samoreprodukcji i samouzasadnienia, są zatem pozbawione wrażliwości na globalne społeczne i historyczne skutki. Żeby to zrozumieć, należałoby sięgnąć do Marksowskiej teorii alienacji. Marks…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Człowiek jaki to rodzaj?