Subskrybuj
Dr, adiunkt w katedrze UNESCO do Badań nad Przekładem i Komunikacją Międzykulturową UJ. Zajmuje się analizą języka religijnego i problematyką przekładu.

Niejednoznaczna Biblia. O tłumaczeniu terminów polisemicznych

Zwrot „przymuszaj do wejścia” z przypowieści o uczcie, wierniej należałoby przetłumaczyć jako „nakłaniaj”. Tymczasem nieznający greki Augustyn dosłownie traktuje pojawiające się w łacińskim tłumaczeniu greckiego oryginału „compelle” i na jego podstawie uzasadnia stosowanie przymusu w nawracaniu heretyków.

„Ponieważ wszystkie wyrazy są w jakimś stopniu polisemiczne, jednoznaczność czy wieloznaczność naszych wypowiedzi nie jest sprawą wyrazów, ale kontekstów” . Powyższe twierdzenie Paula Ricoeura wydaje się niejednokrotnie ignorowane podczas analizy tłumaczeń tekstów biblijnych. Ponieważ Biblia była i jest dla wielu tekstem świętym, który uformował zachodnią cywilizację, łatwo o błąd polegający na przypisywaniu jej poszczególnym fragmentom jednego i niezmiennego znaczenia obecnego w oryginale i przekazanego w tłumaczeniu. Pomijając rozkwitające w pierwszych wiekach chrześcijaństwa akcentujące różnorodność interpretacyjną szkoły egzegetyczne antiocheńską i aleksandryjską, można dojść do wniosku, że wielu odbiorców Biblii przyjmowało i przyjmuje milcząco założenie, że jej tekst – jak wyraził to jeden z czołowych dwudziestowiecznych biblistów Luis Alonso Schökel – to zamknięte terytorium, w którym autor wyznacza granice sensów, określając jedno możliwe znaczenie danego słowa i wykluczając wszystkie inne. Jednak Schökel zauważa równocześnie, że ta uproszczona wizja jest nie do utrzymania właśnie z powodu kontekstu (tło kulturowe czytelnika, jego nastawienie do tekstu, płeć, itp.), i polisemii (czyli możliwości przypisania wielu znaczeń do jednego wyrazu). Polisemiczność oryginału najczęściej znika w przekładzie, a w jej miejsce pojawia się jednoznaczność. Wynika ona z konieczności wyboru jednego tylko znaczenia spośród różnych znaczeń polisemicznego terminu w tekście źródłowym. Jest to zjawisko nieuniknione i niezawinione przez tłumacza, wynikające z samej natury różnic między językami. Zdradza ono jednak jego intencje interpretacyjne i uwarunkowane jest kontekstem. Polisemia oryginału zredukowana do jednoznaczności w przekładzie sprawia, że tłumaczenie staje się czynnością performatywną, promowaniem danego znaczenia jako jedynego możliwego w danym kontekście odczytania tekstu, czego czytelnik najczęściej nie jest świadom i nad czym nie ma władzy. Przedstawione powyżej zjawisko dostrzec…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy rodzice mogą być tej samej płci?