Wiedza o całym rozmiarze katastrofy miała stać się w oczekiwaniu ofiary podstawą edukacji i odnowy narodu niemieckiego. Rozmijanie się oczekiwań Polski z postawą zdecydowanej większości społeczeństwa niemieckiego i jej strategią kultury pamięci uniemożliwiało wzajemne zrozumienie, stało się źródłem nieufności, a w konsekwencji prowadzić musiało do konfliktów, obecnych do dziś w relacjach obu narodów.
Pamięć drugiej wojny, która w swym ludobójczym i rasistowskim charakterze wykraczała poza dotychczasowe wyobrażenia konfliktów zbrojnych, stanowiła dla narodu i państwa niemieckiego największe w dziejach wyzwanie. Jak po bezprzykładnej klęsce i w obliczu oskarżenia świata o zbrodnie ludobójstwa wskrzesić poczucie własnej wartości i stworzyć nową rzeczywistość? Toteż demokratyczna kultura nowych Niemiec rodziła się na bazie milczenia. Odsuwanie winy, jej przyswajanie, lata wielkiego milczenia i namiętnych sporów, oskarżania się i politycznych skandali, amnestii i amnezji, fałszowania historii i wyznawania prawdy, wszystko to stanowiło rozciągnięty w czasie proces. W ciągu 70 lat, jakie minęły od wybuchu wojny, oraz 20 od obalenia muru berlińskiego Niemcy jako wspólnota pamięci przeszli długą drogę. Czas ten wypełniły głównie zmagania z sobą, z własną tożsamością. W pamięci tej nie ma poza Holocaustem osobnych szuflad na gromadzenie krzywd zadanych poszczególnym narodom. Dotychczasowe doświadczenie historyczne oraz nagromadzony materiał empiryczny pozwalają bowiem na potwierdzenie tezy, iż pamięć koncentruje się zawsze wokół ofiary i własnej krzywdy; bycie ofiarą pozwala bowiem na formułowanie oskarżeń i żądań wobec innych, nade wszystko aspiruje zaś, by być po stronie dobra. Niemcy nie stanowią w tym względzie wyjątku. Integrowanie wokół nowego celu, jakim była budowa nowego porządku demokratycznego i przywrócenie społeczeństwu sensu życia, wykluczało pamięć o zbrodniach dokonanych na innych narodach. Historia dogoniła jednak Niemców. Potrzeba było czasu i przeobrażeń społeczno-politycznych w Niemczech i w Europie, by rozrachunek z przeszłością stał się integralnym elementem kultury politycznej i trwałym wspornikiem kultury symbolicznej naszego zachodniego sąsiada.
W sidłach uprzedzeń i propagandy1 września nie zaistniał w zbiorowej pamięci Niemców. Początek wojny zarejestrowany w literaturze, kulturze, mediach niemieckich po 1945 roku wiązał się z agresją na ZSRR, głównie zaś z klęską pod Stalingradem. W pamięci kulturowej utrwaliły się bowiem te wydarzenia, które odebrano jako własną krzywdę. Obrazy literackie, a szczególnie filmowe powielały wizerunek budzących powszechne współczucie jeńców niemieckich, w łachmanach, z odmrożonymi kończynami, popędzanych przez „azjatyckich barbarzyńców”. Badania nad zbiorową pamięcią wykazały niezbicie, iż jej przedmiotem staje się zawsze tylko to, co z punktu widzenia teraźniejszych interesów i aktualnych celów jest dostatecznie ważne i istotne. Kultura pamięci jest bowiem w wieloraki sposób związana z polityką. Jako przedmiot sporów społecznych jest również ważnym instrumentem i celem polityki. Polityka pamięci służy bowiem legitymizacji nowej rzeczywistości, instytucji państwowych, zbiorowych wyobrażeń oraz działań. Kreuje tożsamość i nadaje sens symbolicznemu światu znaczeń. W niemieckiej rzeczywistości powojennej Polska nie liczyła się jako podmiot polityki budzący zainteresowanie. Partnerem we wrogości i zwycięzcą pozostawał Związek Radziecki, liczące się w układzie sił mocarstwo. Jeszcze nie zakończyła się bowiem „gorąca”, kiedy dała o sobie znać „zimna” wojna, w której wschodni sąsiad uznany został jako nowy wróg. Oba państwa niemieckie znalazły się w obozach zwycięzców, z wymierzonym przeciw sobie konfrontacyjnym ostrzem. Granica z Polską była odległa od Bonn. Toteż kraj nasz funkcjonował w polityce i publicznej pamięci RFN jako satelicki element we wrogim łańcuchu państw komunistycznych, „zaborca” niemieckiego Wschodu, winny pozbawienia kilkunastu milionów Niemców ojczyzny. „Hańba” Wersalu, dominująca w propagandzie Niemiec międzywojennych, zastąpiona została „krzywdą” Poczdamu. Nieuznawanie granicy na Odrze i Nysie, poparcie dla hałaśliwych manifestacji organizacji ziomkowskich wypełniło przestrzeń publiczną, ułatwiając tłumienie odpowiedzialności za wyrządzone wschodnim…