AntebellumCzęsto wydaje się nam, że przedwojenna Europa była miejscem sielankowego spokoju, rozkwitu wymiany kulturalnej, braku granic – niemal zjednoczonym kontynentem. Elity spotykały się na wielkich balach, podróżowały od miasta do miasta, a rozwój gospodarczy – nieskrępowany narodowymi partykularyzmami – powoli, ale stale podnosił poziom życia zwykłych Europejczyków. To jednak tylko część prawdy. Na zachodzie Europy ostatni wielki konflikt zakończył się w 1871 roku, jednak ostra rywalizacja kolonialna niemal doprowadziła do wybuchu wojny angielsko-francuskiej w 1898 roku. Niemcy i Francja patrzyły na siebie z nieufnością większą chyba niż w roku 1939. Niemcy wiedzieli, że Francja nigdy nie pogodzi się z utratą Alzacji i Lotaryngii, z tym większym niepokojem obserwowali, jak republika to zbliża się, to oddala od dyktatury. Na wschodzie spokoju nie było. Wybryki despotycznych rządów w Rosji czy, w mniejszym stopniu, w Austro-Węgrzech pamiętamy już tylko dzięki musze, która nasrała na portret Najjaśniejszego Pana. Carskim i cesarsko-królewskim poddanym raczej nie wydawało się to takie zabawne. Podobnie jak mało zabawne wydawały się rewolucja w Rosji, wojny bałkańskie, uzbrojone frakcje narodowowyzwoleńcze czy terrorystyczne zamachy na głowy państw. Często mówi się, że to rywalizacja mocarstw na Bałkanach podpaliła Europę. Bardziej trafne wydaje się…