W jaki sposób współczesna moda trafiła do muzeów?
To złożony proces, ponieważ długo trzymano się zasady zachowywania dystansu czasowego. Czymś oczywistym było i jest pokazywanie historycznego ubioru, czego przykład stanowi chociażby Livrustkammaren w Sztokholmie, najstarsze szwedzkie muzeum, posiadające w swoich zbiorach szaty królewskie. Inaczej więc postępowano z ubiorami po ważnych osobistościach, traktowanymi jak relikwie i przechowywanymi w skarbcach, a inaczej z modą współczesną, którą prezentowano na wystawach światowych, ale nie w muzeach, gdzie nie pokazywano strojów młodszych niż 30-letnie. Zaczęło się to zmieniać na początku lat 70., zwłaszcza dzięki wystawie Fashion: An Anthology by Cecil Beaton w Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie. Pozwoli Pan, że jeszcze skomplikuję to pytanie?
Bardzo proszę.
Muzeum Wiktorii i Alberta nie zajmuje się stricte sztuką, to instytucja związana z rzemiosłem, produkcją. Często to, co przełomowe, nie zyskuje wystarczającego rozgłosu. Uważa się powszechnie, że Yves Saint Laurent był pierwszym żyjącym projektantem, o którym zrobiono wystawę – w 1983 r. w nowojorskim Metropolitan Museum (Met). A przecież już rok wcześniej Fashion Institute of Technology w Nowym Jorku pokazał projekty Huberta de Givenchy. Ponieważ to jednak instytucja o zupełnie innej misji i strukturze, a nie muzeum…