Brałam kiedyś udział w dyskusji o mansplainingu w zróżnicowanym płciowo gronie. Mansplaining można tłumaczyć jako męsplikację – protekcjonalny ton mężczyzn rozmawiających z kobietami. W pewnym momencie jeden z mężczyzn zaczął objaśniać wszystkim świat, dyskusja zeszła na mityczny feminizm kończący się na progu, przez który trzeba przenieść lodówkę, oraz na męskie i kobiece zawody. Inny powiedział, że nie…
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.