Filozofowie lubią podkreślać, że każdy człowiek jest tajemnicą. Podzielam tę myśl, wydaje mi się jednak, że niektórzy stanowią ową tajemnicę w sposób jakby bardziej intensywny, „gęstszy” aniżeli reszta śmiertelników. Zastanawiam się nad tym, ilekroć odwiedzam tyniecki cmentarz i staję nad grobem Henryka Krzeczkowskiego – człowieka-enigmy. Jak mówią jego przyjaciele (np. Wojciech Karpiński), Henryk był „migotliwy, (…), płynny – nieuchwytny”. Poznawanie jego biografii – a tym bardziej niezwykłej, promieniującej…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.