Czasem kiedy tamtędy przechodzę, jestem zaskoczona, że już nie ma tych ludzi: wszystkich znałam po nazwisku, wiedziałam, pod którym numerem i w którym bloku mieszkają, gdzie pracują. Ławka, na której siadywała moja babka, stała naprzeciwko wejścia do klatki, pod okazałym orzechem, ławka przynależna do klatki sąsiedniej pod ścianą bloku, na lewo od wejścia. Była trochę lepsza, miała oparcie i jeden podłokietnik,…
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.