Subskrybuj
fot. Anna Liminiowicz
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.

Trochę bardziej u siebie

Moja babka chodziła na rynek, ja po wielu latach mieszkania w mieście, w którym rynkiem był centralny miejski plac, chodzę na targ. Ale w moim mieście wszyscy mówią na targowisko „rynek”, bo innego nie mamy.

Na studiach pracowałam dorywczo w budce­-piekarni na Rynku Bałuckim w Łodzi. Osy cięły mnie po rękach, gdy sięgałam po pączki, w plecach mi strzelało, gdy przesuwałam skrzynki, by podać komuś chleb – nie, nie ten, tamten taki bardziej wypieczony proszę.

Może powinna mi po tym zostać bazarowa trauma, ale tylko wzmocniła się we mnie bazarowa miłość.

W marketach i sklepach spożywczych więdnę, bo w skrzynkach są najczęściej „jabłka polskie”, a pochodzę…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Za wyborem i życiem