Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

Kres fatalizmu geopolityki

Świętując 30-lecie pamiętnego roku 1989, w którym nową drogą potoczyły się losy nie tylko Polski i innych krajów tzw. demokracji ludowej, ale całej Europy, zbyt rzadko spoglądamy na międzynarodowy kontekst tamtych wydarzeń.

Nasza perspektywa zdominowana jest przez uwarunkowania wewnętrzne – polityczne, gospodarcze i personalne. W ten sposób z pola widzenia umyka dynamika ówczesnej sytuacji międzynarodowej. A tymczasem, by ją sobie uprzytomnić, wystarczy zdać sobie sprawę, że trzy lata później nie istniał już żaden z trzech sąsiadów naszego kraju. Na miejsce ZSRR, Czechosłowacji i NRD pojawiło się siedem poniekąd nowych państw: Rosja (jej obwód królewiecki), Litwa, Białoruś, Ukraina, Słowacja, Czechy i zjednoczone Niemcy.

Przemawiając 20 listopada 1990 r. na spotkaniu KBWE w Paryżu, Tadeusz Mazowiecki zacytował słowa gen. de Gaulle’a, który powiedział, że żaden kraj nie może zmienić swego położenia geograficznego, ale może zmienić swoją geopolitykę. „To właśnie jest naszym celem” – stwierdził wówczas premier.

Przyczyna narodowych nieszczęść?W Polsce, odkąd zaczęliśmy tracić suwerenność – a wielu historyków jako przełomową datę wskazuje rok 1732, kiedy Austria, Prusy i Rosja, zawierając tzw. traktat trzech czarnych orłów, zdecydowały o wspólnej kurateli nad Polską, o niedopuszczeniu do reform i o wyborze następcy Augusta Mocnego – mieliśmy skłonność, by traktować geopolitykę coraz bardziej fatalistycznie, widząc w naszym położeniu nieuchronną przyczynę narodowych nieszczęść. Takie widzenie nie tylko jest pochodną utraty suwerenności, czyli podmiotowości politycznej, ale też znakomicie sprzyja utrwaleniu stanu niewiary, że wobec tej geografii politycznej coś można istotnie zmienić, a zwłaszcza że ta zmiana może dokonać się bez rozlewu krwi. Tadeuszowi Mazowieckiemu, który ostrogi polityczne zdobywał, działając w kole poselskim Znak, fatalizm geopolityczny był obcy. Uważał, jak de Gaulle, że można zmienić geopolitykę i niezależnie od tego, jak trudne są warunki, warto nad tym pracować. Podzielał to przekonanie ze swymi starszymi przyjaciółmi, zwłaszcza ze Stanisławem Stommą. Wspólnie z nim oraz z Władysławem Bartoszewskim i Mieczysławem Pszonem zabiegał już…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wierzę, wątpię, odchodzę