Subskrybuj
Il. Izabela Olesińska
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.

Co się stało z naszą pracą?

Wielu pracowników chciałoby, żeby praca była po prostu pracą, owszem, dającą satysfakcję, ale też godną pensję, miłe relacje w miejscu zatrudnienia i żeby nie trzeba było o niej myśleć po godzinach. Natomiast pracodawca marzy o tym, żeby była czymś więcej: sednem i sensem życia.

Taki Syzyf to był gość. Pił ambrozję z bogami, imprezował, nikomu się nie kłaniał. Miał skłonność do plotkowania, co się nie wszystkim podobało. W ogóle chyba bogowie nie byli zachwyceni, że się tak z nimi spoufala. A kiedy mieli go już trochę dość, skazali go na śmierć, której się jednak wywinął. Ukarali go więc inaczej: pracą. Wieczną, powtarzalną, ciężką – nakazali mu wtaczać na szczyt góry głaz, który tuż przed wierzchołkiem wymykał mu się z rąk i staczał na sam dół zbocza.

I łap się za ten kamień od nowa, panie Syzyfie.

Albert Camus nazwał Syzyfa proletariuszem bogów i porównał go do robotnika czasów fordyzmu, który spędza życie na absurdalnej pracy w fabryce. Interesował go Syzyf zstępujący, schodzący po głaz, który się właśnie stoczył. Jednak pisał też, że Syzyf jest silniejszy niż jego skała, i dodawał: „Trzeba wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym”.

Mnie najbardziej interesuje Syzyf w działaniu, wtaczający głaz na górę. Jak to robił, jakie sposoby wymyślał, bo przecież wiemy, że był spryciarzem. Czy coś jadł, pił czy przystawał po drodze, a może śpiewał, żeby wysiłek uczynić bardziej znośnym? Wiedział, jak robić bogów w konia, może z kamieniem też kombinował. Może stosował te wszystkie taktyki, które James C. Scott w książce Weapons of the Weak opisywał jako codzienny opór, sprawczość podległych. Pod koniec lat 70. Scott przez 14 miesięcy badał niewielką, liczącą 70 gospodarstw wioskę w Malezji. Zarysował potem system wartości i relacje klasowe w Sedace, różnice między bogatymi a biednymi i między tymi, którzy pracują, a tymi, którzy z tej pracy żyją i się bogacą. Pisał, że zbyt wiele uwagi poświęca się – w praktyce rzadszym – przypadkom otwartego buntu chłopów, a zbyt mało zwykłym, codziennym formom oporu, które mają na celu odzyskanie choć odrobiny kontroli nad pracą. Można oczywiście pytać, jak się przekładają chłopskie praktyki malezyjskiej wioski do pracy w ogóle, ale Scott uważał, że jego analizy odnoszą się również do klasy robotniczej.

Pozorne posłuszeństwo, drobne codzienne sabotaże, opóźnianie tempa pracy, kombinowanie – wszystkie te działania są tak stare…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Uwolnić się od kultu produktywności