O samotności matek mówi się rzadko i niewiele. Bo przecież jak masz dzieci, męża, rodzinę, to nie możesz być samotna” – tymi słowami Matka na swoim blogu zaczęła wpis zatytułowany „Samotność w… matce”. Ułożyła go sobie w głowie tego dnia, kiedy wkurzył ją Bachor. Krzyczał, nie chciał się uspokoić, a Matka miała ochotę trzasnąć czymś o ścianę. Jeszcze Babcia dolała oliwy do ognia, krytykując ją, że nie daje sobie rady z Bachorem. Matka zaczęła ryczeć, bo nawet na tę Babcię nie mogła się nikomu poskarżyć, tylko jej samej. Wieczorem uspokoiła się i opisała na blogu, co boli nowo upieczoną matkę: • że nie ma kontaktu z dawnymi koleżankami, bo niewiele interesuje ją, kogo tamte poderwały, a i koleżanki mają gdzieś, że Bachor nie lubi marchewki i tańszych pieluch; • że Babcia ciągle poucza, krytykuje, uczy jak wychowywać dziecko, bo sama wychowała kilkoro, więc wie najlepiej; • że siostra puszcza mimo uszu narzekania na zmęczenie i zniechęcenie, bo Matka przecież sama chciała dziecko, więc musi teraz to znosić; • że Chłop, wracając wieczorem do domu, mówi, że jest zmęczony, bo cały dzień był w pracy, a Matka pewnie przed laptopem przesiedziała; • że właściwie nie ma komu o tym wszystkim powiedzieć, a chciałaby krzyczeć, że dziecko czasem ją wkurza, że nie lubi karmić piersią, że…