Subskrybuj
Publicysta. Członek redakcji „brulionu”, uczestnik środowiska „pampersów”, zastępca redaktora naczelnego „Dziennika”. Obecnie współpracuje z „Krytyką Polityczną” i „Newsweekiem”.

Naród i jego cień

Chrystus przyszedł oczywiście na długo przed XIX-wiecznymi europejskimi narodami. Przyszedł za szybko. Podobnie jak za szybko przyszli Mojżesz (którego oczywiście nie uważam za żydowskiego nacjonalistę, ale za jednego z proroków uniwersalnej emancypacji), Sabbataj Cwi, Spinoza, a nawet Jakub Frank. Przyszli za szybko, ale to z ich myśli wyrosła emancypacja, która – na dobre i na złe – musiała przejść przez formę narodową.

Z profesorem Pawłem Śpiewakiem wypada zgodzić się w jednej, niewątpliwie bardzo ważnej sprawie. Naród był w XIX w. narzędziem zarazem emancypacji społecznej, jak i politycznej. Poprzez naród próbowano budować na europejskim kontynencie zarówno nieco większą równość, jak i nieco powszechniejszą demokrację. Oczywiście za tym wspaniałym narodowym narzędziem emancypacji od samego początku ciągnął się cień. Jak kiedyś słusznie zauważył prof. Bronisław Łagowski, nie ma bardziej krwawej, bardziej przesiąkniętej pragnieniem mordu pieśni niż Marsylianka. Pieśń będąca jednocześnie, nie ma co ukrywać, najwspanialszą pieśnią narodowej i społecznej emancypacji. Właśnie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Narkotyki: protezy duszy