Subskrybuj
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Rozmowy w szkole o seksualności (nie)kontrolowane?

Podsumowanie ankiety <em>Jak uczyć o seksualności?</em> mogłoby się ograniczyć do jednego wniosku: nie ma w tej sprawie kompromisu. Warto zastanowić się jednak, jakie można wyróżnić stanowiska, jakie są między nimi podobieństwa i różnice. I wreszcie, odpowiedzieć na pytanie: dlaczego brak konsensu?

Jaka nazwa przedmiotu?

Spór o lekcje z wiedzy o seksualności dla niektórych sprowadza się do samej nazwy. Nie ma dla nich znaczenia, czy w szkolnym dzienniku zapiszemy edukacja seksualna czy wychowanie do życia w rodzinie. Ważne, by ten przedmiot w szkole w ogóle był. Podobnego zdania jest Marek Babik, który zauważa, że nawet w literaturze przedmiotu stosuje się te określenia zamiennie. Za ich kategorycznym rozróżnieniem jest Szymon Grzelak. I jako że użyliśmy w naszej ankiecie pierwszego terminu, dla autora jest jasne, że opowiadamy się po jednej ze stron, przemycając w ten sposób ukrytą w pytaniu tezę. Termin ten nie jest, jak pisze Grzelak, obojętny. Czy nazwa przedmiotu determinuje zatem jego tematykę i czy któraś z dwóch kategorii jest neutralna?

Wypada zgodzić się z Szymonem Grzelakiem, że język, jak dawno temu zauważyli Edward Sapir i Benjamin L. Whorf, oddziałuje na nasze myślenie. Dwie wymienione nazwy odwołują się do…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Michał Heller: Kulturę tworzą naukowcy