Subskrybuj
Ukończył Papieską Akademię Teologiczną oraz Akademię Pedagogiczną w Krakowie. Doktor nauk teologicznych, wykładowca wychowania seksualnego w Akademii Ignatianum, autor między innymi książki Polskie koncepcje wychowania seksualnego w latach 1900–1939. Razem z żoną prowadzi kursy przygotowujące...
Doktor psychologii, praktyk i badacz zajmujący się zagadnieniami wychowania i profilaktyki problemów dzieci i młodzieży, autor programu profilaktyki zintegrowanej dla gimnazjalistów i uczniów szkół średnich Archipelag Skarbów, wiceprezes Zarządu Fundacji Homo Homini im. Karola de...
Absolwentka Studium Teologii Rodziny i Wychowania Prorodzinnego Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, ukończyła kurs „Płciowość i odpowiedzialność nastolatków” i kurs trenerski „Trening skutecznego rodzica” wg metody Thomasa Gordona. Aktualnie nauczyciel muzyki i wychowania do życia w...
Konsultant, trener Fundacji Kidprotect.pl, współpracuje z rodzicami, nauczycielami i uczniami ze szkół w całej Polsce.

Jak uczyć o seksualności?

„Edukacja seksualna”, „wychowanie seksualne”, „wychowanie do życia w rodzinie” – w Polsce spór wywołują nie tylko założenia ideologiczne dotyczące przekazywania wiedzy o seksualności, ale nawet sama nazwa szkolnego przedmiotu. Czy pod różnymi etykietkami odnajdziemy podobne cele? Być może zgadzamy się częściej, niż się nam wydaje? Postanowiliśmy przeprowadzić ankietę wśród osób zajmujących się edukacją młodzieży i zadaliśmy im dwa pytania.

1. Jakie cele powinna mieć edukacja seksualna w szkole?
2. Jak zapobiegać niepokojącym zachowaniom młodzieży, takim jak przemoc na tle seksualnym, wczesna inicjacja, szantaże na tle seksualnym?

Marek Babik1. Mówiąc o edukacji seksualnej, trzeba najpierw zaznaczyć, że w Polsce już od wielu lat toczy się spór dotyczący nazewnictwa. W szkołach nie ma edukacji seksualnej, tylko wychowanie do życia w rodzinie. Tymczasem czytając opracowania naukowe z pedagogiki, można zauważyć, że określenia „edukacja seksualna” i „wychowanie seksualne” stosuje się zamiennie. Część autorów niekiedy próbuje przesuwać akcenty, edukację łącząc bardziej z instruktażem techniczno-biologicznym, a wychowanie z przekazywaniem systemu wartości. W mojej ocenie obydwa określenia są równoprawne przy założeniu, że w ramach edukacji przekazujemy wiedzę, ale też kształtujemy postawę, więc wychowujemy i odnosimy się do świata wartości, i że prowadząc wychowanie seksualne, nie zubożymy go o wiedzę dotyczącą biologii. Termin „edukacja seksualna” zaczął być po raz pierwszy kojarzony ze szkołą w wyniku wielkiego sporu na przełomie lat 80. i 90. Wywoływał wtedy obawy, że pod hasłami „edukacji” wprowadzi się do szkół zajęcia czysto instruktażowe i promocję antykoncepcji. Dzisiaj mamy w szkołach „wychowanie do życia w rodzinie” i należy zauważyć, że termin ten oznacza jeszcze coś innego niż „wychowanie seksualne”. Każdy z nas jest seksualny, jednak nie każdy musi żyć w rodzinie. Dlatego moim zdaniem celem wychowania seksualnego powinno być kształtowanie umiejętności przeżywania siebie jako osoby seksualnej, przeżywania własnej seksualności. Ojciec Józef Augustyn napisał w jednej ze swoich książek, że podstawowym celem wychowania jest miłość. Zgadzam się z tym, a umiejętne przeżywanie siebie jako istoty seksualnej rozumiem w pierwszym rzędzie jako pewien wysiłek poznania siebie od strony biologicznej, psychologicznej oraz uczenia się tworzenia relacji międzyludzkich. Najistotniejsze jest jednak odkrycie i uwierzenie w to, że sferę seksualną można optymalnie wykorzystać tylko w miłosnej relacji do osoby płci przeciwnej. Bardzo indywidualną kwestią są oczekiwania rodziców wobec edukacji seksualnej w szkole. Ja jako rodzic jestem w stanie wiele swoim dzieciom wyjaśnić, ponieważ rozmawiam z nimi o seksie od maleńkości. Co nie oznacza, że w tych rozmowach nie napotykam trudności. Medialny natłok informacji o seksie stawia niejednokrotnie rodziców przed koniecznością tłumaczenia zagadnień bardzo skomplikowanych dla małego dziecka. Na przykład jak wyjaśnić ośmiolatkowi, co to jest nakładka wibracyjna albo dlaczego prezerwatywy mają różne smaki. Podobnych pytań mógłbym przytoczyć więcej. W takich sytuacjach pojawiają się we mnie wątpliwości, czy aby rodzic, mówiąc o bardzo intymnych…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Michał Heller: Kulturę tworzą naukowcy