Naiwny ten, kto myślał, że polskie problemy załatwi polityka i to bez udziału inteligentów. Naiwny, bo właśnie wokół inteligencji od lat toczy się w Polsce prawdziwa polityczna rozgrywka. W końcu to inteligenci – jak mówi Dariusz Gawin – robią w Polsce politykę, rozmowa o nich jest de facto rozmową o polskiej polityce. Z tą ostatnią nie jest dobrze, o czym wiemy, pytanie zatem, czy nie jest też dobrze z polską inteligencją? Jako grupa inteligencja zdaje się nieuchronnie roztapiać w znacznie pojemniejszej klasie średniej, jako idea zawzięcie walczy o życie.
Inteligent w Polsce ciągle nie chce stać się po prostu człowiekiem wykształconym, za wszelką cenę dąży bowiem do realizacji inteligenckiego powołania. Kłopot w tym, że we współczesnych demokracjach etos inteligenckiego zaangażowania staje się ideą co najmniej problematyczną. Ani stojące przed nami wyzwania, takie jak kryzys zaufania, wzrost indywidualizmu, brak społecznej solidarności i szereg innych, ani rosnący pluralizm grup i stylów życia raczej nie sprzyjają odrodzeniu postaw właściwych etosowej inteligencji. Skąd zatem kolejne dyskusje o prawdziwych inteligentach? Trochę pewnie z sentymentalizmu, a trochę – o czym mówi w publikowanych obok wywiadzie Marcin Król – z braku pomysłu…