Polacy są już przemęczeni polityką. Czy z tego powodu rezygnują często z udziału w wyborach samorządowych? Frekwencja znowu nie była zbyt wysoka.
Odpowiem inaczej na to pytanie. Po angielsku mamy dwa słowa: jedno to „politics”, drugie to „policy„. My obie te rzeczy obejmujemy słowem „polityka”. A nasza polityka, ta o której dudnią media, to jest tylko „politics”, czyli analiza kto sprawuje władzę i kto po nią sięga. Mnie to mniej interesuje, chociaż rozumiem, że to jest ważne. Mnie interesuje „policy„, czyli cele i procesy decyzyjne. Polacy są zmęczeni „politics”, ale nie „policy”. Bardzo mało mówimy o meritum władzy, a zatem o celach, programach i dokonaniach. Oczywiście, właśnie w czasie wyborów samorządowych na ten temat jest znacznie więcej, dlatego, że coś się dokonało przez te ostatnie lata. I nie ma w tym nic dziwnego, że władza, która kończy kadencję, chce nam przypomnieć, co zostało zrobione i że ten czas i nasze pieniądze nie zostały zmarnowane.
Politycy skupiają się na rzeczach bardzo efektownych: stadion, obwodnica, sala koncertowa, natomiast ginie w tym wszystkim bardziej rozbudowany i racjonalny dyskurs o osiągnięciach i niepowodzeniach ostatniej kadencji.Każdy – to jest naturalne – usiłuje ukryć swoje błędy, a pokazać się z tej lepszej strony. W istocie rzeczy w wyborach samorządowych chodzi o gospodarkę komunalną, o kanalizację, o ulice… I jest pytanie: kto lepiej to…