W swojej ostatniej książce Nadzieja leczy autor przyznaje, że jest raczej teologiem koncentrującym się na jednym problemie niż takim, który zajmuje się wieloma zagadnieniami. Można przypuszczać, że w historii polskiej teologii Wacław Hryniewicz zapisze się jako głosiciel nadziei powszechnego zbawienia, mimo niewątpliwych dokonań na polu ekumenizmu i próby stworzenia teologii paschalnej. Tyle że dla jego zażartych krytyków ta koncentracja na jednym temacie oznacza – co autor konstatuje z pewną goryczą – że pisze ciągle to samo, więc nie warto go czytać. On sam z tym się nie zgadza, stwierdza, że problem nadziei ujmuje z różnych stron i go pogłębia. Bez wątpienia tak jest, bo na przykład w książce Świadkowie wielkiej nadziei obszernie przedstawił nauczanie Ojców Kościoła na temat nadziei, czego nie dokonał w żadnym swoim poprzednim dziele. Zarzuty krytyków Wacława Hryniewicza nie są jednak zupełnie bezpodstawne, bo podczas lektury jego książek można natrafić na wręcz dosłowne powtórzenia z pierwszej książki o nadziei Nadzieja zbawienia dla wszystkich. Niekiedy zdaje się brakować w nich wskazania jakichś zupełnie nowych źródeł nadziei, jakiejś istotnie nowej argumentacji. Nie musi to jednak oznaczać, że nie następuje rozwój myślenia o nadziei, ewolucja i doprecyzowywanie poglądów, jeśli zaś dzieło rozumieć po Ricoeurowsku jako zaproszenie czytelnika do zamieszkania…
Dr teologii. Autor artykułów i recenzji o tematyce teologicznej oraz książkiKażdy jest teologiem. Nieakademicki wstęp do teologii. Twórca bloga teologicznego „Kleofas”.