Subskrybuj
Historyk i publicysta, polityk, b. działacz opozycji demokratycznej, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Coś się zmieniło

Gdy czytelnicy sięgną po ten zeszyt „Znaku”, będzie już wiadomo, kto został prezydentem RP. W chwili, w której piszę ten komentarz, przypuszczam, że zostanie nim Bronisław Komorowski, ale do pierwszej tury wyborów pozostały jeszcze trzy tygodnie – te zaś mogą przynieść nowe fakty i wydarzenia modyfikujące przedwyborczy układ sił. Wydaje się jednak, że już teraz można postawić pewne tezy dotyczące nie tylko kampanii prezydenckiej, ale – szerzej – życia politycznego w Polsce.

Kiedy po tragedii smoleńskiej pisałem komentarz do majowego numeru miesięcznika, wyrażałem nadzieję, że może ona wpłynąć na zmianę obyczajów politycznych i obniżenie temperatury konfliktów partyjnych oraz wymusić nastrój powagi. Te nadzieje w znacznej mierze się teraz sprawdzają. Jak dotąd, mało jest w kampanii prezydenckiej nieczysto wyprowadzanych ciosów i agresywnych zachowań wobec politycznych konkurentów. Czuje się wyraźnie, że ta kampania odbywa się w cieniu narodowego dramatu. W przestrzeni publicznej znacznie mniej jest miejsca nie tylko dla politycznej brutalności, ale…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Radykalna ortodoksja. Szansa dla teologii czy powrót do średniowiecza?