W gruzach legły całe dzielnice mieszkalne, budynki urzędów, szpitale, komisariaty, stacje pomp. Jeden z najbardziej znanych w świecie Haitańczyków, muzyk Wyclef Jean, który krótko potem powrócił do kraju ze Stanów Zjednoczonych, pisał o „apokaliptycznej” atmosferze na ulicach miasta: „Wszędzie leżały porozrzucane ciała. Spod gruzów dobiegały krzyki tych, którzy ocaleli. Widać było włóczących się bez celu ludzi z otwartymi złamaniami, matki błagające o pomoc dla trzymanych na rękach zakrwawionych dzieci”. Do dziś liczbę ofiar znamy tylko w przybliżeniu – na…