Niedawna, „okrągła” rocznica wydarzeń marca `68 przypomniała nam słynny spektakl Dziadów Adama Mickiewicza i ówczesne ożywienie ducha, rozpalone Mickiewiczowskim słowem. Nie sprowokowało to jednak większej dyskusji: czym dziś jest w naszym życiu romantyzm? Pisano o kreacji Gustawa Holoubka – jego Konrad elektryzował młodych, podrywał ich z miejsc, odsłaniając „siłę bezsilnych”. Ale sam romantyczny bohater pozostawał w cieniu. Jakby romantyzm, sól naszego dziedzictwa, stracił smak. Tym cenniejsza wydaje się książka Michała Masłowskiego i jej pytania o wartość tego dziedzictwa dziś – z perspektywy współczesnych przemian. Zwłaszcza że niewielu polskich krytyków podejmuje tę kwestię. Przed laty podniosła ją Maria Janion w głośnym eseju Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi (Warszawa 2000). Masłowski, przypomina jej tekst, ale radykalizuje tezę badaczki: „Maria Janion ogłosiła w sytuacji przemian demokratycznych i kapitalistycznych koniec paradygmatu romantycznego” (s.17). W istocie pisała ona o wyczerpaniu się narodowo-patriotycznego wzorca romantyzmu, ale w popularnej recepcji odebrano to jako pochówek romantycznego dziedzictwa en general. Masłowskiemu idzie jednak o to, że formułę, którą Janion uznała za wyczerpaną, czyni on kamieniem węgielnym polskiej kultury. Przekonuje, że patriotyczno-religijny projekt romantyków można wpisać we współczesną świadomość (tak polską jak…