DZIEŃ NA PRZECIĄGU Ulica Świętokrzyska biegnie na zachód. Skrzyżowanie z Jasną, która jest typową boczną ulicą, spokojnie zmierzającą ku Filharmonii. Po lewej stronie Świętokrzyskiej dmie rzeźwy przeciąg od Nowego Światu. Szybko też idą ludzie, zwłaszcza ci, co udają się na Marszałkowską. Tu nikt nie spaceruje, wszyscy zdecydowanie dokądś idą. Właściwie prawie biegną, wpatrzeni przed siebie. Nie wyglądają tu żadnego spotkania. Co za pomysł – żeby w tym miejscu rozstawić kramik „Przeciw karze śmierci”? Racja wyboru: tu na rogu mieści się Przedstawicielstwo Unii Europejskiej, z której krajami obchodzimy ten dzień pamięci o dramatycznym problemie świata. Wielki plakat – czarno biały, poważny, przypomina dzisiejszą datę – 10 października. Czuwamy przy nim w kilka osób, coraz sobie bliższych w miarę, jak trwamy. Jednak od czasu do czasu z potoku mijających ktoś się odrywa, zbliża się ku nam. Czasem już z daleka steruje w naszą stronę. To są ci, co o święcie i naszej obecności wiedzą, pamiętają, przyszli specjalnie. Miło ich witać, często są to uściski. Jest też inne zjawisko: ktoś mija, prześlizgując się po nas spojrzeniem. Po kilku krokach zawraca. Nawiązuje kontakt. Takich osób jest jednak na tyle mało, że inicjujemy inne działanie: zaczynamy aktywnie rozdawać rodzaj ulotki…
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...