To cała epoka, i dlatego, gdy kondukt pogrzebowy szedł od bazyliki dominikańskiej przez Rynek Starego Miasta, poprzez Bramę Krakowską i Krakowskie Przedmieście, i dalej Alejami Racławickimi do KUL-u, a później na cmentarz, pomyślałem, że nie mogło być inaczej, gdyż to była ostatnia droga Rektora, który przez te wszystkie lata codziennie odbywał ją pieszo. Kilka tysięcy ludzi, uczniowie, profesorowie, byli studenci i zwykli mieszkańcy Lublina. Jak ktoś później zauważył, to byli ci, których spotykał przez te lata i pozdrowieniem na ulicy odpowiadał na pozdrowienie.
Zmarł 8 maja, zaskoczywszy nas wszystkich śmiercią jakże symboliczną dla filozofa, profesora i rektora. Usnął przy własnym biurku pracując nad hasłem do Encyklopedii filozofii– swojego ostatniego ukochanego dziecka. Nad hasłem zatytułowanym „Chrześcijaństwo”, poprawiając tekst o Chrystusie, a konkretnie o Mesjaszu. Mieszkając z Ojcem Albertem w jednym klasztorze ostatnie…