Subskrybuj
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...

***

Nie umiem obliczać rocznic – przed chwilą myślałam, że to już pięćdziesiąta – ale nie, tylko czterdziesta.

Rocznica skomplikowana, bo przywołuje kumulację wydarzeń. Przywoływała to spiętrzenie doświadczeń dwa razy w latach znamiennych: 1978 i 1988. W moim wieku wypada specjalizować się w roztrząsaniu wspomnień. Są to na ogół przedsięwzięcia zbiorowe, wspólne. Uczestnicząc w nich, uświadamiałam sobie pewien ważny kontrast: z okazji swej rocznicy, zwłaszcza okrągłej, wydarzenie staje się centralne. Gdy się działo, rzadko było takim od razu i dla wszystkich. Nawet stan wojenny był dla mieszkańców wielu okolic wydarzeniem raczej z telewizora. W 1968 nie telewizja, lecz radio odegrało główną rolę w nanoszeniu na moje życie uderzenia w ludzką, czeską twarz nadziei. Tuż obok, w Krakowie, mając jak ja, dobry odbiornik, można było słuchać gasnących kolejno, przejmowanych przez interwentów czeskich stacji. Radiowcy żegnali się ze słuchaczami, bo “tamci już są na dole”, słychać było trzaski i ciszę. Potem inny słabszy głos, gdzieś bardziej z daleka. Kto jeszcze słuchał tych sygnałów? Na pewno coś z tego przekazywała “Wolna Europa”. To było późnym latem 1968, w sierpniu, gdy wróciłam ze Szwecji i Finlandii: z ekumenicznych obrad Światowej Rady Kościołów w Uppsali, a potem Światowej Chrześcijańskiej Federacji Studentów w Finlandii. Tam usiłowaliśmy wnieść ferment ze świata w życie Kościołów – troskę społeczną, ekologiczną, troskę o miejsce na rzeczy nowe, na wspólną refleksję nad wiarą w zmieniającym się świecie, niezbędną i możliwą. Bo “Bóg czyni wszystko nowym”. W Finlandii już słuchaliśmy z drżeniem wiadomości z Pragi. Kumulacja 1968, bo przecież to wszystko nakładało się na przeżycia tej wiosny przed tym latem. Na ulicach Krakowa, także na Franciszkańskiej pachniało gazem do rozpraszania demonstracji. Uczestniczyło w nich także młode pokolenie redakcyjnych rodzin. Trwał rok ich pokoleniowej identyfikacji. Uważali, że to ich rok. Mieli…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zabobon czy źródło wiary? O religijności ludowej