Narrator Papugi Flauberta, lekarz, który przyjechał do Rouen, przywołuje wspomnienie z czasów studiów medycznych. Oto w trakcie zabawy kończącej naukę w semestrze kilku dowcipnisiów wpuściło do sali wysmarowane tłuszczem prosię. Uczestnicy potańcówki wielokrotnie usiłowali je pochwycić, próby te kończyły się jednak wyłącznie ich ośmieszeniem – zwierzę kwiczało okropnie, ale za każdym razem się wymykało. „Wygląda na to – konstatuje narrator – że przeszłość zachowuje się zawsze jak to prosię” (tłum. A. Szymanowski). Zdaje się, że to wokół tej anegdoty krąży od lat pisarska wyobraźnia Juliana Barnesa.
W Elizabeth Finch po raz kolejny zastanawia się, czy możliwe jest adekwatne („prawdziwe”)…