Subskrybuj
Eseista, historyk idei. Opublikował m.in. Obecność zła. O filozofii Leszka Kołakowskiego (Kraków 2016) i Czas zwyrodniały (Warszawa 2014). Członek redakcji „Przeglądu Politycznego” i kwartalnika „Kronos”.

Paradoksy Carla Schmitta

Jeszcze w poł. XIX w. Japonia uznawała się za centrum świata oraz najwyższą cywilizację. Wszystko zmieniło przybycie na wyspę marynarki USA pod wodzą komodora Matthew Perry’ego w lipcu 1853 r. i demonstracja potęgi nowoczesnej artylerii. Podobnie Chiny były, a następnie przestały być Państwem Środka, by – na co wiele wskazuje – powrócić do tej roli w naszych czasach.

Carl Schmitt to jeden z największych intelektualnych uwodzicieli ubiegłego stulecia. Zaświadcza o tym książka Wojna i nomos. Carl Schmitt o problemie porządku światowego Arkadiusza Górnisiewicza, który przedmiotem swojej analizy czyni mniej znane elementy dzieła niemieckiego jurysty. Nie rozpisuje się o pojęciu suwerenności, teologii politycznej czy o krytyce liberalno-demokratycznego porządku prawnego. Interesuje go natomiast problem porządku światowego oraz nomosu Ziemi. Niemiecki socjolog Nicolaus Sombart twierdził wręcz, że „koncepcja Schmitta może stanowić jedyną trwałą opokę dla przyszłego policentrycznego porządku światowego”, zaś on sam był zaś „pionierem rewolucji przestrzennej w planetarnym porządku światowym”. Czy faktycznie?

Narodziny nomosu ZiemiZdaniem Carla Schmitta wszelki porządek prawny powiązany jest z porządkiem przestrzennym. Nie ma prawa bez jednoczesnego określenia terytorium, na którym ono obowiązuje. „Ziemia sama w sobie zawiera prawo, wewnętrzną miarę, którą doskonale rozumie każdy rolnik czy ogrodnik, pragnący czerpać z »błogosławieństwa ziemi«. Ponadto istniejące na jej powierzchni miedze, linie pól i lasów, świadczące…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wiesław Myśliwski. Słuch absolutny