Romana Oszczakiewicz zanotowała 31 sierpnia 1939 r.: „Jestem bardzo zajęta w domu i w spółdzielni żołnierskiej. A jednak wszyscy mamy nadzieję, że do wojny nie dojdzie”. Ta nadzieja w przededniu niemieckiej agresji zdumiewa tym bardziej, że autorka, żona zawodowego żołnierza, pilnie śledziła wiadomości. Chociaż wojna była już od wielu tygodni sprawą przesądzoną, to Polacy wciąż mieli złudzenia. Jak to możliwe? Przyczyną optymizmu była zapewne wiara w siłę sojuszu z Francją i Wielką Brytanią. Swoją rolę odegrała też mocarstwowa propaganda II Rzeczypospolitej, prowadzona przez sanacyjnych przywódców konsekwentnie, aż do samego końca. To przynajmniej zdaje się…
Literaturoznawca, antropolog, doktorant Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2017 r. pracuje w zespole badającym społeczne wyobrażenia o Józefie Kurasiu „Ogniu” i jego podkomendnych.