A gdyby tak wziąć na serio deklaracje o powrocie do prostoty, świadomego namysłu nad dokonywanymi wyborami architektonicznymi? Gdyby przyjrzeć się możliwościom, jakie mamy w zasięgu ręki, i skupić na wykorzystaniu środków z najbliższego otoczenia? Rzeczywiście postawić na lokalność? A jeśli brzmi to zbyt utopijnie – postarać się przenieść ciężar z myślenia wielkoskalowego, wizyjnego na nieco skromniejsze: skupione na potrzebach najbliższego podwórka. Czy grozi to niebezpieczeństwem zaściankowości i ryzykiem egoistycznej perspektywy? Nie, gdyby bliżej przyjrzeć się zagadnieniu, o jakim mowa.
Jakub…