Zabójczyni Marianna Szymczakowa kładzie głowę na kolanach Konopnickiej. Maria czuje wstręt do tej kobiety, ale nie przerywa głośnego czytania poematu Zachwycenie Teofila Lenartowicza. Szymczakowa przymyka małe oczy. W skupieniu nasłuchuje wiersza o matce, która po zapadnięciu w letarg odwiedza zaświaty:
„Były to dzieci zmarłe przedwcześnie,
Co się skarżyły bardzo boleśnie,
Że im świętego chrztu strumień chłodny
Nie obmył z duszy grzech pierworodny”.
Więzienną celę spowija jasne światło płynące z dużych okien. Maria siedzi na jednej z ustawionych pod ścianą ławek w otoczeniu kobiet. Równy stos sienników, rozkładanych na noc do snu, zepchnięto w kąt. Środek pomieszczenia zajmuje stół, przy którym więźniarki plotą siedziska i oparcia krzeseł.
Szymczakowa chowa ospowatą twarz w fałdy spódnicy poetki. Jest dzieciobójczynią. Pozostałe uwięzione, zamknięte pod tym samym numerem, gardzą nią. Żadna nie chce kłaść obok Marianny swojego siennika na noc, w dzień nikt z nią nie rozmawia. Ona się też do nikogo nie odzywa. Konopnicka, która już…