Subskrybuj
Bruno Schulz, „Zuzanna i starcy” z teki „Xięga Bałwochwalcza” (1920) fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Bruno Schulz, „Zuzanna i starcy” z teki „Xięga Bałwochwalcza” (1920) fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Autorka książki Bestiariusz nowohucki, za którą otrzymała Nagrodę Conrada, nominację do Nagrody Nike i Nagrody Literackiej Gdynia. Laureatka Nagrody im. Adama Włodka i Międzynarodowego Konkursu na Dramat Współczesny o Tematyce Żydowskiej. Związana z Nową Hutą...

Xięga podobieństw

Chociaż wszyscy kochają Brunona, to przecież wiadomo, że ja mam z nim najwięcej wspólnego.

Kiedy szperam w pamięci, żeby przywołać pierwsze zetknięcie z prozą Schulza, obrazy układają się w nieczytelny palimpsest. Pamiętam jazdę autobusem ze Sklepami cynamonowymi na kolanach. Na to nakłada się wyobrażenie Adeli i mroków strychu. Górną warstwą na pergaminie jest sam tekst, językowa plątanina jak gąszcz gałęzi. Jako młodsza siostra starszych sióstr czytałam to co one, zanim przymusiła mnie do tego szkoła, ale tylko jeśli były to książki z kategorii „tych książek” – noszące piętno niezrozumiałych, dziwnych, mrocznych. Skądś wiedziałam, że Sklepy… są jedną z nich. Albo raczej że ich autor taki jest.

Postać Schulza ma chyba przewagę nad jego literaturą. Mam na myśli to, jak funkcjonuje w zbiorowej świadomości. Trochę jak Kafka – fajny motyw na koszulkę albo nazwa dla rockowego bandu. Z ciekawości szukam, czy istnieje jakiś sklep pod wiadomym szyldem. Albo takież sanatorium. W Krakowie można napić się w knajpach Manekiny czy Ulica Krokodyli. Pracowałam kiedyś w agencji reklamowej z Schulzem w nazwie – nie, nie było to nazwisko założyciela. I chociaż WSZYSCY kochają Brunona, to przecież wiadomo, że JA mam z nim najwięcej wspólnego.

No dobrze, troszkę się naigrawam z naszego połączenia dusz. Niemniej mam powody, by czuć do Brunona afekt, jaki może czuć do siebie dwoje nieszczęśników. Nazwałabym to bliskością. Do tego dochodzi zbieżność artystycznych zajawek. Żeby nie było – nie porównuję się do człowieka uznawanego za „artystę genialnego” (©Witkacy) czy „wielkość literatury polskiej” (©Gombrowicz). Ale co poradzę na to, że wracając po latach do jego prozy, wołam co chwilę: „Ej, Bruno, spadaj, to ja pisałam magisterkę o czasie! To ja rozpisywałam metafizykę wiosny w moim wczesnym opowiadaniu! A człowieka psa, jeśli jeszcze nie wymyśliłam, to dlatego, że dumam nad człowiekiem ptakiem. Cholera, to też już było u ciebie”.

Nie napiszę tu nic mądrzejszego od tego, co schulzologia polska i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Odczarowanie Jezusa