Ważni dla mnie mężczyźni nigdy nie byli osobami, którym słowo „miłość” przychodzi łatwo. Są ostrożni, bo uważają, że kobiety przywiązują do miłości zbyt wielką wagę. I wiedzą, że nie zawsze rozumieją ją tak jak oni. Dezorientacja co do znaczenia tego słowa sprawia, że trudno nam kochać. Gdyby istniało powszechnie podzielane rozumienie miłości, nie byłaby ona tak zagadkowa. Słowniki zwykle skupiają się głównie na aspekcie romantycznym, definiując miłość przede wszystkim jako „głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie”. Oczywiście kolejne definicje informują, że uczucie to może występować także w kontekście innym niż seksualny. Jednak „głębokie uczucie” to nie jest adekwatny opis.
Nietrafne definicje
Zdecydowana większość autorów piszących o miłości usilnie stara się unikać formułowania jasnych definicji. We wstępie do Historii naturalnej miłości Diane Ackerman stwierdza, że „miłość to wielka niewiadoma”. Kilka zdań dalej sugeruje: „Wszyscy zgodnie przyznają, że jest cudowna i niezbędna, ale nikt nie wie, czym jest”. I kokieteryjnie dodaje: „Słowem miłość posługujemy się tak bezmyślnie, że może ono znaczyć niemal wszystko albo zgoła nic” (tłum. D. Gostyńska). W jej książce nie ma żadnego wyjaśnienia, które mogłoby pomóc komuś, kto próbuje opanować sztukę kochania. Ale nie tylko Ackerman pisze o miłości w sposób zaciemniający jej rozumienie. Kiedy znaczenie jakiegoś słowa jest owiane tajemnicą, nie powinno zaskakiwać, że większości z nas trudno określić, co mają na myśli, gdy go używają.
Wyobraźcie sobie, o ile łatwiej byłoby się nauczyć kochać, gdybyśmy zaczęli…