Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

„Wszystko jest nieskończenie bardziej złożone”

Końcówka lat 70. przynosi w krajach Europy Środkowej wzrost zarówno społecznych frustracji, jak i aktywności nielicznych, ale wybitnych postaci, które coraz bardziej wyrywały się z totalitarnej skorupy systemu.

Stłumienie polskiego marca i praskiej wiosny położyły kres nadziejom rewizjonistów; zarazem lata 70. to czas wyczerpywania się obietnic gospodarczych małych czy większych stabilizacji – kadarowskiej po węgierskiej rewolucji ‘56 roku, husakowskiej po Praskiej Wiośnie czy gierkowskiej po wydarzeniach gdańskich roku 1970. Nagroda Nobla dla Aleksandra Sołżenicyna, amerykańska polityka praw człowieka i zakończenie Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie deklaracją zawierającą m.in. zobowiązanie do przestrzegania tych praw sygnowaną przez państwa bloku sowieckiego ożywiły nadzieje. Eseje Leszka Kołakowskiego, Czesława Miłosza, Istvana Bibò czy Jana Patocˇki, krążące z rąk do rąk w odpisach lub dzięki przemycanym emigracyjnym wydawnictwom, otwierały nowe horyzonty i stawiały wyzwania o charakterze etycznym. Dzięki temu w głowach intelektualistów spragnionych niezależności zaczynały pojawiać się podobne pomysły na lepsze życie, wbrew jarzmu nałożonemu przez system. „Sztywność systemu zależy w części od tego, do jakiego stopnia ludzie w nim żyjący są przeświadczeni o jego sztywności” – pisał Kołakowski w eseju Tezy o nadziei i beznadziejności. I dalej: „ci, którzy w krajach socjalistycznego despotyzmu mogą być inicjatorami nadziei, są zarazem inicjatorami ruchu,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kochać, uprawiać, chronić