Subskrybuj
Il. 1. Sekretera z nadstawą (fragment), Brandenburgia ok. 1820–1830. Własność autora
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Urok szuflad i szufladek

Po kilku tygodniach oglądania ogłoszeń w internecie nieoczekiwanie natrafiłem na skarb, o jakim nawet nie śniłem. Była to „sekretera kapelusznika”. Mebel z czasów Caspara Davida Friedricha, esencja gustu niemieckiego mieszczaństwa. Zachwycająca patyna przechowała dotyk dziesięciu pokoleń ludzi, których historii nigdy już nie poznam.

Ile można mieć sekreter w domu? Tyle, ile się zmieści! Ja na 38 m2 upchnąłem trzy, a prócz tego kredens, dwa stoły, sześć krzeseł, trzy niciaki, komodę, biurko, cztery spore regały, karciak, fotel, serwantkę, zegar stojący, tysiące książek oraz setki obrazów i fajansów. Uważam zresztą, że nie zrobiłem sobie w ten sposób ani graciarni, ani muzeum. Gdy ktoś niedawno powiedział mi, że aby tak mieszkać, trzeba mieć dużo odwagi, początkowo zdziwiłem się – o co mu, do licha, chodzi? Dopiero potem przypomniałem sobie o ironicznych pytaniach, gdzie schowałem babcię, i wysłuchiwanych przez lata „życzliwych” sugestiach, żebym sprawił sobie nowoczesne i wygodne meble (które, jak nic, rozlecą się po 10 latach). Prawa do własnego ekscentryzmu musiałem się długo uczyć, podobnie jak stosownego odpowiadania na podobne rady: „Wybacz, ale ty tu chyba jeszcze nie mieszkasz?”.

Ze wszystkich typów mebli największym sentymentem darzę właśnie sekretarzyki i sekretery (o różnicach pomiędzy nimi za chwilę). Myślę, że chodzi tu o pewien, niejako programowo w nie włączony, intelektualny sznyt – służą bowiem do pisania. Są też niesłychanie praktyczne – spora liczba szuflad i szufladek pomaga w utrzymaniu porządku w dokumentach i przedmiotach, rzecz nie do przecenienia dla pedanta lubiącego gromadzić rzeczy i trzy razy zastanawiającego się, zanim wyrzuci zużyty bilet (bo to przecież pamiątka!). Z kolei dla mojego kolegi Rafała liczy się sama forma mebla, która daje mu spokój i skupienie oraz wyznacza zamkniętą przestrzeń do pracy. Rafał najchętniej wstawiłby sekretarzyk do ustawionej w rogu pokoju angielskiej budki telefonicznej i w ten sposób odizolował się od świata.

Dla władców i mieszczan

Gerhard Dietrich w monografii Schreibmöbel. Vom Mittelalter zur Moderne (Meble do pisania od średniowiecza do współczesności) pokazuje, że specjalne sprzęty dla ludzi słowa istniały w Europie już w IX w. Były to używane w klasztornych skryptoriach pulpity, przy których pracowano na stojąco, oraz stawiane na stołach pultynki – podstawki lub skrzyneczki z pochyłą płytą do pisania i schowkiem na przybory. Sekretera pojawiła się zaś pod koniec XVI w. – wyewoluowała ona z kabinetów, czyli (w dużym uproszczeniu!) bogato zdobionych mebli skrzyniowych. Jej część dolna to komoda lub szafka, nad którą za skośną lub pionową…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Tęsknota za offlinem