Strukturaliści, a potem narratywiści zakwestionowali rozróżnienie na fikcję i fakty, pytali o warunki dostępu do przeszłości na podstawie niepełnych źródeł oraz świadomie bądź nie konfabulujących świadków. Z tej pozycji historię zaczęto postrzegać raczej jako dyskurs, konstrukt, narrację czy wręcz poetykę, nie naukę. W wyniku tych zawirowań historia jawiła się współczesnym raczej jako ślad, pozostałość lub trop, a pomocnymi metaforami w jej rozumieniu stały się figury tradycyjnie przynależące do literatury jak metonimia czy ironia. To interpretacja, a nie naukowe dociekanie stało się sednem pracy historyka. Sekret tkwił w języku….
Dr kulturoznawstwa, ekspertka ds. nowych technologii w muzeach i instytucjach kultury, wykładowczyni Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych na Wydziale Sztuki Nowych Mediów