Subskrybuj
dr literaturoznawstwa, krytyczka literacka. Autorka książki Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg (2014). Prowadzi zajęcia w Katedrze Krytyki Współczesnej przy Wydziale Polonistyki UJ. W miesięczniku zajmuje się rubryką Stacja: literatura.

Sukienka w sprawie

Zespołowej pracy – jak gry w piłkę – trzeba się nauczyć. Jak duże to zadanie? Wystarczy przypomnieć niechęć do wpisywania się w tradycję działań kobiecych: pisarki i poetki pytane o inspiracje, o mistrzynie najczęściej odpowiadają, że nie mają takich – jakby odwołanie się do osiągnięć Zofii Nałkowskiej czy Anny Świrszczyńskiej groziło posądzeniem o wtórność. Czy przyznajemy się do tego czy nie, to wchodzimy po ich plecach i wspierając się na ich ramionach, widzimy więcej, dalej, bo nie musimy zaczynać od nowa.

Mamy II połowę 2016 r. i tyle już zdążyło się wydarzyć: nie tylko przez ostatnie miesiące, ale lata, dziesięcio-, a nawet stulecia. Emancypacyjne ruchy i organizacje wymusiły przyznanie kobietom biernych i czynnych praw wyborczych, praw do edukacji (włączając poziom uniwersytecki), praw dziedziczenia i obejmowania coraz wyższych stanowisk, a wreszcie umożliwiły (jako taką, ponieważ różnice w płacach pracowników i pracownic wciąż są zauważalne) samodzielność ekonomiczną. Autorki (poetki, prozaiczki, eseistki, tłumaczki i naukowczynie) nie tylko publikują, ale nawet od czasu do czasu święcą triumfy (popularność, nagrody, wysokie miejsca w zestawieniach sprzedaży). Niby nie jest tak źle, jak było, niby nawet lepiej, ale co i rusz okazuje się, że jeszcze dużo trzeba zrobić w sprawie wykluczeń, nierówności, niedoreprezentacji, przełamywania stereotypów i uprzedzeń. Emancypacja realna, w obyczajach i mentalności, umożliwiająca pokonanie uprzedzeń i przyzwyczajeń zachodzi znacznie wolniej niż ta ustawodawcza. Zresztą nawet egzekwowanie już istniejących praw wymaga determinacji, odwagi oraz świadomości – trzeba wiedzieć, że można, trzeba chcieć móc i mieć ochotę domagać się. Robimy to? My? Autorki i czytelniczki?

 

Co robić?W tym roku o Międzynarodowym Festiwalu Poezji Silesius było głośno nie tylko dlatego, że lubimy poezję czy też lubimy emocjonować się literackimi konkursami (festiwal towarzyszył Wrocławskiej Nagrodzie Poetyckiej Silesius przyznawanej w trzech kategoriach: za całokształt twórczości, za książkę roku i za debiut). Obserwowanie tych niesportowych zawodów to nie lada gratka: nie da się zmierzyć ani zważyć ocenianej książki, dzięki czemu kłótnie o to, która jest bezdyskusyjnie lepsza, mogą trwać w nieskończoność (nie ma szans na zdobycie dowodu podobnego do tych z bieżni czy skoczni; pomaga za to wystarczająco…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wpatrzeni w Europę