Była połowa kwietnia. Temperatura spadła właśnie do minus dziesięciu, a ja wypożyczałem rower. Gość w sklepie patrzył na mnie jak na pomyleńca, tym bardziej że miałem na sobie wszystkie ubrania, które ze sobą wziąłem z Polski. Dopiero na miejscu, już w Montrealu powiedziano mi, że europejskie „ciepłe ubrania” nie za bardzo przystają do tych kanadyjskich. I że tutaj kwiecień to, owszem, kanadyjska wiosna, czyli europejska sroga zima. Zwłaszcza jak się chce…
Pisarz i fotograf. Autor cykli reporterskich oraz książek tłumaczonych na angielski, niemiecki, rosyjski i węgierski. Współtwórca festiwalu literackiego MiedziankaFest. Razem z Julią Fiedorczuk założył Szkołę Ekopoetyki przy Instytucie Reportażu. Ostatnio opublikował Dwunaste: Nie myśl, że...