Droga delikatnie faluje, nie ma piachu, rower aż rwie do przodu. Właśnie dlatego z Mrągowa do Rynu wolę jeździć przez Kosewo i Użranki. Tak jest wolniej niż pięćdziesiątką dziewiątką, ale bezpieczniej i ładniej. W Notyście Wielkim można odbić kawałek na południe i z wysokiej skarpy popatrzeć na Tałty. Ale nie trzeba, można po prostu mocniej depnąć za wsią i po chwili być już pod ryńskim zamkiem. Często tam jeżdżę, żeby wyobrażać sobie, jak Jan Bułhak staje na szczycie wzniesienia, spogląda w głąb widoku i próbuje dociec, skąd będzie najlepsze ujęcie. Za nim podąża syn Janusz, z drewnianym statywem na ramieniu, objuczony torbami, zasapany, nieco zmęczony i obojętny na to, co dookoła (gdy tylko Bułhak umarł Janusz od razu rzucił fotografię i zajął się ukochaną muzyką). Jan idzie dziarsko,…
Pisarz i fotograf. Autor cykli reporterskich oraz książek tłumaczonych na angielski, niemiecki, rosyjski i węgierski. Współtwórca festiwalu literackiego MiedziankaFest. Razem z Julią Fiedorczuk założył Szkołę Ekopoetyki przy Instytucie Reportażu. Ostatnio opublikował Dwunaste: Nie myśl, że...