Subskrybuj
fot. Krzysztof Karolczyk/Agencja Gazeta, oprac.: Tymoteusz Piotrowski
Tłumacz i poliglota, autor przekładów z kilkunastu języków – w tym z sanskrytu, tybetańskiego i pali. Specjalista w dziedzinie buddyzmu i kabały. Autor zbioru esejów Ścieżka nocy (Znak, 2001)

Skleić rozbite Lustro

Pod koniec rozmowy o translatorskim fachu, jaką kilka lat temu przeprowadziła m.in. ze mną Zofia Zaleska na potrzeby wydanej w Czarnem książki <i>Przejęzyczenie</i>, wyraziłem przeświadczenie, iż dobry przekład (w domyśle: wybitnego dzieła literackiego, tzn. takiego, które przeszło próbę czasu) powinien przetrwać co najmniej 50 lat, po czym należy go sporządzać na nowo.

Postulat ten logicznie wynika z faktu dziejącej się – obecnie szczególnie szybko – zmiany cywilizacyjnej, która pociąga za sobą również głębokie przemiany w języku. Literackie idiomy przeszłości, w których powstawały fundamentalne teksty kultury uniwersalnej, z czasem stają się coraz mniej zrozumiałe dla przychodzących pokoleń – a przecież domagają się one ciągle nowej interpretacji. Dlatego Francuzi już od dawna muszą swoje chansons de geste tłumaczyć na współczesną francuszczyznę; podobnie czynią Grecy – nie tylko z dziełami Homera, ale również Herodota, Platona czy Ksenofonta. Nie inaczej jest w Chinach itd. Szczególnie wymowne są w tym względzie dzieje przekładów Biblii w rozmaitych krajach: w każdym z nich powstało w ciągu ostatnich kilkuset lat co najmniej kilka, a nierzadko nawet kilkanaście przekładów Pisma Świętego. Tu sytuacja jest szczególnie poważna. Ponieważ przekłady na…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Islamofobie