Marina Abramović szpilką przymocowała do ściany fistaszka, który rzucał cień w kształcie chmury. Ktoś inny przyniósł „stary, dziurawy jak rzeszoto zielony koc, którego używał w pracowni”. W katalogu napisał, że „zamiast szczególnego wybrał najmniej znaczący przedmiot”. Przyjaciółka Mariny przywiozła drzwi pracowni. Jej kolega posadził na krześle obok stolika nocnego swoją dziewczynę. „Nie znajduję racjonalnego wyjaśnienia, dlaczego przedstawiłem to, co przedstawiłem, i nie ma w tym krzty symbolizmu” – mówił. „Nam jednak – pisze Abramović w autobiografii…
Autorka opowieści reporterskich Marlene, Papusza, Stryjeńska. Diabli nadali, współautorka książki Krótka historia o długiej miłości.