W przypadku odtwarzania dzieł muzycznych czy teatralnych nigdy nie podważa się sensowności kolejnych wykonań. W przypadku kolejnych przekładów znanych dzieł taka pokusa istnieje. A przecież to zajęcia pokrewne, odtwórcze.
Istnieje na przykład 14 przekładów Alicji w Krainie Czarów, i nie zniechęciło to Grzegorza Wasowskiego do zaproponowania własnej, jak pisze: „niewiernej”, za to wersji brawurowej. To jedna z tych książek, które domagają się gimnastyki językowej i pomysłowości. Podobnie też jest z Szekspirem, i mnogość przekładów jest bogactwem, z jakiego może korzystać reżyser, który sam zadecyduje, czy do inscenizacji wybrać wersję Paszkowskiego, Słomczyńskiego czy…