Jako znany publicysta pisma „Dagens Nyheter” Zaremba częstokroć prowadził dziennikarskie śledztwa, odsłaniając m.in. sprawę przymusowych sterylizacji szwedzkich obywateli w latach 1935–1976 (Higieniści. Z dziejów eugeniki), patologie w przemyśle leśniczym czy na rynku pracy (by wymienić tylko kilka). W nowej, przełożonej pół roku po szwedzkiej premierze, książce reporter także prowadzi dochodzenie, choć tym, czego (tym razem) poszukuje, jest prywatne, nie publiczne, a może też – poprzez to, co prywatne, to, co publiczne.
Śledztwo biegnie w kilku kierunkach. Pierwszy „zaginiony” to chłopiec mieszkający w domu, a właściwie: pałacu z dwoma wieżami, później zaś w Poznaniu i stolicy, w dusznej atmosferze epoki późnego Gomułki. „Co można powiedzieć prawdziwego o nim, który teraz idzie mostem Poniatowskiego z bananem w ręku?” (s. 82). „Próbuję go zobaczyć w ten marcowy dzień 1968 roku, kiedy wszystko się zmieniło” (s. 90). Autor Higienistówraz po raz zaznacza nieciągłość tożsamości, rozłączność własnego „ja”, dystans między tym, kim jest dziś, a tym, kogo próbuje…