Subskrybuj
fot. archiwum Olgi Scherer
Dr literaturoznawstwa, filolożka, kulturoznawczyni, krytyczka literacka. Asystentka w Katedrze Teorii Literatury na Wydziale Polonistyki UJ. Autorka książki Defekty. Literackie auto/pato/grafie – szkice (2016). Tłumaczka współczesnej literatury ukraińskiej.

„Kochana Smutnica” albo krakowianka w Yale

Nie istnieje jedno słowo, którym można określić Olgę Scherer i które zawarłoby szeroki horyzont jej zainteresowań naukowych, rozległe znajomości oraz głębokie przyjaźnie z ludźmi kultury czy sztuki, jej własne liczne umiejętności i zajęcia, los emigrantki czy świadkowanie niemal całemu XX w.

Naukowczyni, wykładowczyni, teoretyczka literatury, slawistka, literaturoznawczyni, eseistka, publicystka, tłumaczka, redaktorka, profesorka, niespełniona matematyczka, Polka w Paryżu, krakowianka na Uniwersytecie Yale, narciarka amatorka, jedna z kobiet Lebensteina (malarz portretował ją w cyklu Animal’s Sweety Bar), właścicielka trzech ukochanych dalmatynek (Damy, Laszki – córki Damy, Gratki), współpracowniczka paryskiej „Kultury”, ideał intelektualistki – łączyła ogromną wiedzę z zadziwiającą rozległością zainteresowań, adresatka i autorka przyjacielskiej korespondencji z Brandysem, Herbertami (Katarzyną i Zbigniewem), Miłoszem, Jeleńskim… Sama zapewne wybrać by nie potrafiła i raczej nie musiała – los bowiem pozwolił jej na wszystkie wcielenia. Zdjęcia pokazują Olgę Scherer w różnym wieku – niezależnie od niego, na każdej fotografii pojawia się intrygująco piękna kobieta z ciemnymi oczyma i czarnymi (potem szpakowatymi) włosami. Mogłyby to być portrety gwiazdy filmowej.

 

Prywatny całokształt

Gdy Konstanty A. Jeleński poinformował ją listownie, że rozważa  się przyznanie jej Nagrody Kościelskich, co potwierdzał wzmianką o przychylności członków jury, m.in. Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, nie dowierzając, ale jednak, Olga Scherer podzieliła się z nim kilkoma „szczegółami biograficznymi” napisanymi na szybko, od ręki i w stylu demonstrującym jej stosunek do (auto)biografii czy dzielenia się fragmentami prywatności: „Otóż urodziłam się w Krakowie – co zdaniem Jasia [Jana Lebensteina] – liczy się przeciwko mnie. Byłam niezwykle grzecznymdzieckiem i dlatego potem zwariowałam: zamknęli mnie do szpitala wariatów w roku 1962, i tam powinnam teraz wrócić. Ale wracając na razie do Krakowa, chodziłam do szkoły im. Sebaldy Munnichowej, jak inne grzeczne dzieci, m.in. Andrzej Kijowski (…). Oni wszyscy urządzili sobie jakoś życie, a ja nie. Dlatego z taką nienawiścią budzę…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bosko i przykładnie. Seks i religia