Ludzka pamięć – przekonuje autor wspomnień – ma ograniczoną pojemność. Nie tylko usuwa to, co nazbyt traumatyczne, ale też stale zacina się, zmuszając do repetycji; nie znosi nadmiaru, z bezliku zapisanych obrazów wysuwa na plan pierwszy zawsze kilka tych samych, najbardziej dojmujących. Z całego życia zostają więc tylko przyszpilone do kilku uprzywilejowanych okresów momenty i piszący nie ma innego wyboru, niż pogodzić się z tą selekcją; jego działalność zawsze będzie przecież polegać na eksponowaniu konkretu, podkreślaniu detalu. Na przypominaniu tego, co najbardziej ulotne: słów, które z czasem zmieniały znaczenie; dźwięków dopełniających obraz miasta, by…
Dr, literaturoznawczyni związana z Ośrodkiem Badań nad Awangardą WP UJ. Zajmuje się głównie rosyjskimi kontekstami literatury polskiej oraz historią powojennej krytyki literackiej