Tekst ukazał się drukowanym wydaniu „Miesięcznika Znak” pod tytułem Preria
Vladimir Nabokov napisał w Lolicie, że „nie ma nic głośniejszego od amerykańskiego hotelu” (tłum. M. Kłobukowski). Najwyraźniej ten wybitny pisarz, tłumacz, lepidopterolog i wygnaniec nie zaznał, choćby przez chwilę, życia w neapolitańskiej kamienicy.
W czerwcu spędziłem razem z rodziną w takim okazałym, akustycznym przybytku dwa tygodnie. Niezwykłe doświadczenie. Sam Neapol to suma niezwykłych doświadczeń, epifanii, szoku i zachwytu. Neapol – ogromne wysypisko estetyk, architektonicznych form i oddolnych innowacji lokatorskich, w rezultacie których co drugi budynek wygląda niczym kadr z Mad Maxa, masywny element warownej osady z licznymi purchlami: kapliczką, praniem, zadaszonymi balkonikami, tuzinem klimatyzatorów, barwami ukochanej drużyny piłkarskiej, kilometrami obwisłych kabli, warstwami spreju. Kamienica w Neapolu, jak miałem się osobiście przekonać, to terrarium dla ludzi i szafa, poprzez którą można dostać się do narnii przeszłości.
***
Ta nasza wznosi się na rogu Via Andrea Cantelmo i Via Benedetto Cairoli w dzielnicy Arenaccia. Za ciężką, wysoką bramą, jakże charakterystyczną dla Neapolu, bo prócz bycia…