Ta książka zachęca do łatwych uogólnień. oto dwa bieguny literatury polskiej: strona Miłosza i strona Gombrowicza. Takie arbitralne opozycje nie obiecują co prawda zbyt głębokich odkryć, ale pozwalają dostrzec znaczące napięcia, wyraziste odcienie, które nasycają kolorem wyblakły już obraz literatury polskiej XX w. A jednak tytułowe „konfrontacje” nie są tak oczywiste i przejrzyste. Po części wynika to z odmiennych preferencji ideowych pisarzy, po części z różnicy temperamentów, a wreszcie z okoliczności środowiskowo-taktycznych, które – jak ujął to Gombrowicz w liście do Miłosza – nakazywały, by „dbać o to, żeby nasze stosunki były jak trzeba, bo niejednemu z tych osłów marzy się, że Tobą mnie oko wykłują czy na odwrót” (s. 111). W…
krytyk i historyk literatury, adiunkt na Wydziale Polonistyki UJ